piątek, 20 lutego 2015

PREZENTACJA ZESTAWU KREATORA ZAPACHU BY CRAFT'N'BEAUTY

Witajcie!


Przy ostatniej recenzji maseczki do twarzy Craft'n'Beauty pisałam Wam, że dziewczyny tworzące markę zrobiły małą rewolucję w swojej pracowni i postawiły na aromaterapię, czyli na tworzenie wosków oraz olejków zapachowych. Z woskami Craft'n'Beauty miałam do czynienia już jakiś czas temu i byłam absolutnie zachwycona. Moje serce skradł zapach "Absolutnie cudowne ciacho", który zamienił moje mieszkanie w fabrykę Faraello <3. Najlepsze jest jednak to, że firma ma ogromne pokłady wyobraźni co skutkuje powstawaniem kolejnych cudownych zapachów.

Pomysły nie ograniczają się jednak tylko do tworzenia nowych zapachów, ale również do tworzenia nowych koncepcji oraz rozwiązań ku zadowoleniu i satysfakcji klientów. Takim oto sposobem powstał ZESTAW KREATORA ZAPACHU. Coś nowego, coś przełomowego, coś fascynującego i miłego dla oka (i nosa oczywiście :)). To zestaw, który idealnie sprawdzi się zarówno w rękach amatora jak również wytrawnego, wieloletniego maniaka świec i wosków. Myślę, że to idealna opcja dla osób, które chcą/mają ochotę zacząć swoją przygodę z paleniem wosków/olejków/świec. Cała frajda tkwi w tworzeniu...

czwartek, 19 lutego 2015

NOWOŚCI KOSMETYCZNE/ KOLORÓWKA/ MAKIJAŻ/ LIRENE/ DR IRENA ERIS/ PROVOKE/ PHARMACERIS/ REVLON/ I LOVE MAKE UP/ WIBO/ LOVELY/ CATRICE/ L'OREAL/ PIXIE COSMETICS

Witajcie!


Nowości pielęgnacyjne za nami więc dzisiaj przyszedł czas na kolorówkę, czyli coś, co kupuje bardzo rzadko. Co się zatem zmieniło? Stwierdziłam, że przyszedł czas na zgłębienie tajemnej sztuki makijażu. Makijażu, który nie będzie kończył się na podkładzie i tuszu do rzęs. 

Co kupiłam? Kupiłam przede wszystkim to, co albo się skończyło (podkłady), albo to, czego nigdy nie miałam (rozświetlacz). Moja makijażowa whishlista jest spora (puder ryżowy, podkłady mineralne, bronzer), ale zakupy będę robiła systematycznie, powolutku, aż do pełnej satysfakcji :). 

Jestem bardzo zdziwiona tym, że tak bardzo wzięło mnie ostatnio na kolorówkę. Ja, "Magda Antypędzlowa" powoli zaczynam się do nich przekonywać. Czytam recenzje, zasięgam opinii - wszystko po to, aby dobrać sobie parę pędzli, które mogą mi się przydać. Jeszcze chwila, jeszcze momencik i zacznę zamawiać swoje PIERWSZE pędzle :D.


wtorek, 17 lutego 2015

MASECZKA NAWILŻAJĄCA BY CRAFT'N'BEAUTY

Witajcie!


O maseczkach do twarzy trochę już u mnie było...oj było :). Ciągle jestem zdania, że jest to taki typ produktu do którego używania trzeba się czasami zmusić i zadbać o systematyczność, a jednocześnie uważam, że maseczki powinny być podstawą w pielęgnacji twarzy każdej kobiety. Czasami warto więc poświęcić te 30 minut raz/dwa razy w tygodniu, aby dać cerze odpocząć, zregenerować się, odprężyć, a jednocześnie poleżeć w spokoju z papką na twarzy, która przywróci jej blask.

Dzisiejsza recenzja jest charakterystyką maski Craft'n'Beauty, która zachwyca swą prostotą, a jednocześnie rewelacyjnym działaniem. Maskę otrzymałam do testów już jakiś czas temu, ale dopiero niedawno odgrzebałam ją z łazienkowej czeluści.

niedziela, 15 lutego 2015

NOWOŚCI KOSMETYCZNE/ KALLOS/ BE BEAUTY/ BIEDRONKA/ ISANA/ ROSSMAN/ EUCERIN/ DERMEDIC/ TOŁPA/ BIOVAX/ GARNIER/ PHARMACERIS/ YODEYMA/ NUXE/ EQUILIBRA/ EVREE

Witajcie!


Majka zaczyna raczkować, wić się jak jaszczurka, a ja w związku z tym mam coraz mniej czasu na bloga. Wiem, że od jakiegoś czasu jest tu "mały" przestój, aczkolwiek no cóż, siła wyższa. Nawet jak śpi to nie bardzo mam czas, aby usiąść i coś napisać.

Dzisiaj przybywam do Was z pierwszą częścią wpisu, który zobrazuje mniej więcej moje nowości kosmetyczne z ostatnich miesięcy (od bodajże października, czy listopada dlatego proszę nie dziwcie się, że jest tego sporo :D). Będą to nowości pielęgnacyjne, natomiast kolorówkę pokażę Wam w osobnym poście. Nie wszystkie produkty będą tutaj zawarte ponieważ część zdążyłam już zużyć, ale to taki mały szczegół :D.



Najstarsze nowości to nowe maski Kallos: bananowa i algowa. Oczywiście ciągle poluję na wersję Blueberry, Omega oraz Milk :D. Jak zwykle Kallos nie zawodzi mnie i moich włosów. Są w tragicznym stanie - stąd decyzja o ich ścięciu - aczkolwiek owe maski ratują je w każdej sytuacji. Wiem, że to marzenie ściętej głowy, ale po cichu liczę na to, że uda mi się stworzyć na ich temat ciekawą recenzję :).

wtorek, 3 lutego 2015

SZAMPON ALAN JEY/ NEW SERUM BLUE CREAM SHAMPOO/ROZDWAJAJĄCE SIĘ KOŃCÓWKI

Witajcie!


Zazwyczaj staram się na początku każdego posta dodać krótki (?) wstęp od siebie, ale dzisiaj nic nie przychodzi mi do głowy. Na bloga mam coraz mniej czasu - od paru miesięcy nie było ani denka, ani nowości kosmetycznych, ani aktualizacji włosowych (co byłoby ciekawe zważywszy na fakt, iż ścięłam włosy na krótko :D) - brakuje też chęci, motywacji i POGODY do robienia zdjęć. Słoneczko mnie nie rozpieszcza, Majka pełza coraz szybciej więc zrobienie zdjęć momentami graniczy z cudem. Nawet jak zrobie jakieś zdjęcia to po zgraniu na kompa okazuje się, że są do niczego. 

Produktów do denka mam cały wór - tutaj musiałby zdarzyć się cud, abym mogła wszystko obfocić i Wam pokazać - są to zużycia od listopada! Część z Was zna moje możliwości jeżeli chodzi o zużywanie kosmetyków więc możecie się domyślić jakich rozmiarów jest wór. 

Nowości kosmetycznych też długo nie pokazywałam i przedstawienie wszystkiego również nie będzie możliwe - część produktów zdążyłam zużyć, ale jest parę ciekawostek, które bardzo chciałabym Wam pokazać więc do tego postu prężnie zbieram siły. Może się uda. 

Jeżeli chodzi o włosy to ciężka sprawa. Ścięłam, chociaż nie do końca jestem zadowolona. Ścięłam, bo musiałam. Wiele czytałam o tym, że po ciąży nie trzeba ścinać włosów ponieważ same dojdą do siebie - wystarczy je odpowiednio pielęgnować - no ale niestety, moje włosy posypały się totalnie. Soory memory, ale nie wyglądały na takie, które planują wrócić do formy. Od porodu minęło 8 miesięcy, a stan włosideł był coraz gorszy. Co się działo? Po pierwsze totalne przetłuszczenie połączone z wielkim przesuszeniem. Po drugie, ekstremalne wypadnie włosów i niesamowity ból skóry głowy. Włosy prezentowały się źle, źle wyglądały, źle się układały, a noszenie ich rozpuszczonych było nie do zniesienia. Ścięłam włosy na lobba (dłuższy od boba) i widzę, że dobrze im to zrobiło. Pocieszam się, że odrosną, a jednak ich kondycja była w tym momencie dla mnie najważniejsza.


Jeżeli już tak gawędzimy o włosach to zapraszam na recenzję kolejnego szamponu marki Alan Jey. Wersję Fresco opisywałam Wam już tutaj. Dzisiaj opiszę wariant - Serum Blue - ukierunkowany w stronę rozdwajających się końcówek. Można by rzec, że będzie to recenzja ciut porównawcza obu tych produktów. Opisując Serum Blue bardzo często będę wspominała o szamponie Fresco i jego działaniu - tak, abyście nie musiały co chwilę klikać w drugi link.