czwartek, 10 kwietnia 2014

Żelusiowo-owocowo, czyli wazeliniarski wpis

ZAPRASZAM NA FACEBOOKA https://www.facebook.com/brokatwspreju

STOP PRZEMOCY WOBEC ZWIERZĄT (KLIK)


CHCESZ OBSERWOWAĆ MOJEGO BLOGA?
KLIKNIJ TUTAJ


Witajcie,

za wazelinami kosmetycznymi nie przepadałam nigdy. Były dostępne w okropnych, brzydkich, szaroburych opakowaniach, brzydko pachniały, a do tego pozostawiały po sobie niefajny posmak w ustach. Oczywiście razem z tym jak kosmetyka poszła na przód, na przód poszły niepozorne wazeliny kosmetyczne. Zmieniły się opakowania, wygląd, zapach, skład i tak dalej. Dzięki blogom trafiłam na wazeliny "Żeluś". Wylądowały na mojej liście Must Have, ale że nigdy i nigdzie nie widziałam ich stacjonarnie - odpuściłam. Odpuściłam do czasu tego wpisu. Przypomniałam sobie o nich na nowo i na nowo obudziła się moja miłość do nich. Pojawiła się również tragiczna chęć ich posiadania! Zamówiłam...





Zamówiłam 3 różne wazeliny po 15 ml każda. Pewnie sobie teraz myślicie po co ja się podniecam głupią wazeliną? Opakowania nie są jakoś super wyszukane, to zwykłe, białe, małe słoiczki z kolorową naklejką na wieczku - jednak coś mnie w nich urzekło...prostota? Nie umiem tego wyjaśnić. Do tej pory spotykałam się z wazelinami w ciemnych opakowaniach, które odstraszały samym wyglądem. Albo były dostępne w słoiczku przypominającym opakowanie na mocz, który oddajemy do badania.

To co następne przyciągnęło mnie do zakupu do konsystencja wazeliny. Chodzi dokładnie o jej kolor. Jest piękna, różowa, soczysta bardzo smakowita.


Następnym kryterium był zapach. Nie miałam możliwości wąchania ich wcześniej, ale całkowicie zaufałam recenzjom w internecie. Poza tym, jak coś o zapachu balonowym mogłoby brzydko pachnieć? :)

Wazeliny zamówiłam bezpośrednio na stronie producenta http://www.kosmed.pl/. O tym, jak przebiegło moje zamówienie pisałam tutaj. Wolę się na ten temat więcej nie wypowiadać. Ja na pewno nic więcej u nich nie zamówię. Zapoznajcie się wyżej podanym linkiem i zadecydujcie same czy warto.

Jak spisują się wazeliny? Otóż sprawują się bardzo dobrze :). Wyglądają pięknie, a do tego przepięknie pachną! Wystarczy na chwilę odkręcić słoiczek, ich aromat wydobywa się w trybie natychmiastowym. Z tych trzech wariantów najmocniej pachnie wazelina owocowa, wazelina balonowa zajmuje drugie miejsce pod względem intensywności zapachu, a wazelina jagodowa zajmuje miejsce trzecie. W zapachu czuć, że jest to wazelina, a nie na przykład błyszczyk, ale zapachy nie są absolutnie sztuczne, plastikowe, czy przekłamane! Wazelina balonowa pachnie jak guma hubba-bubba, wazelina owocowa pachnie jak świeżo wyciśnięty sok wieloowocowy, a wazelina jagodowa na prawdę pachnie jagodami. Jeżeli chodzi o aplikacje no to wiadomo - palec grzebalec, ale co poradzić? Ja nienawidzę tej formy aplikacji, ale dla tych wazelin jestem w stanie to przeboleć. Nadmiar wazeliny wystarczy wytrzeć w rękę i wsmarować, aby nie potłuścić słoiczka. Ja robię tak zawsze i o dziwo pomimo ciągłego noszenia "Żelusia" w torebce, słoiczek jest czysty. Nic się do niego nie przykleiło, a wierzcie mi w torebce mam nawet rozsypaną kawę :). Jeżeli chodzi o kolor - jak widzicie na powyższym zdjęciu każda wazelinka ma różowawy kolor. Pewnie zastanawiacie się czy kolor zostaje na ustach? Otóż zostaje. Nie jest to efekt "czerwonych ust z czerwonego dywanu", ale delikatne zaróżowienie oraz błysk. Opakowanie jest małe, poręczne, a wazeliny możemy używać milion razy dziennie. Nie pozostawiają niesmaku w ustach! 
Tutaj muszę też wspomnieć o wadach wazeliny. W sumie wada jest tylko jedna, no może dwie. Pierwsza wada to trwałość, utrzymywanie się na ustach. Niestety trzyma się bardzo krótko, albo ja ją zjadam, albo moje usta tak ją "piją". Kolejną wadą są wartości pielęgnacyjne wazelin, a w sumie brak wartości pielęgnacyjnych. Stosowałam je w momencie choroby, kiedy moje usta były mocno suche, twarde i popękane. Niestety wazelina nie poradziła sobie z pielęgnacją tak wysuszonych ust. Owszem, po nałożeniu efekt był, ale to efekt chwilowy. Po chwili wazelina wsiąkała (?), a usta nadal były tak samo suche i popękane. Nie mniej jednak jeżeli nie macie większych problemów z wargami, wazelina sprawdzi się u was doskonale. Idealnie też spełnia rolę wykończeniową w makijażu. Pomimo wad, ja na pewno nie zrezygnuje z jej używania.





A co Wy myślicie o wazelinach kosmetycznych? Używacie? Lubicie?



Pozdrawiam, Magda

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To zamawiaj :D Tylko przeczytaj mój wpis na temat zakupów w sklepie KOSMED :D Mogą być problemy :D

      Usuń
  2. Są cudne! Chcę je wypróbowaaać :);)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie miałam żadnej wazeliny kosmetycznej :C

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż trudno mi uwierzyć że wazelina może ładnie pachnieć. Może kiedyś zaryzykuję i kupię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie cudownie, a do tego ma słodki smak :D. Czuć ten charakterystyczny "podmuch" tradycyjnej, starej wazeliny owszem, tego nie da się wyeliminować, ale jest to bardzo słabo wyczuwalne, na prawdę :D. W te wazelinki warto zainwestować :).

      Usuń