niedziela, 13 kwietnia 2014

Wy robicie "Niedzielę dla włosów", a ja zrobiłam "NIEDZIELĘ DOBRYCH UCZYNKÓW DLA ZWIERZĄT" !!

ZAPRASZAM NA FACEBOOKA https://www.facebook.com/brokatwspreju

STOP PRZEMOCY WOBEC ZWIERZĄT (KLIK)


CHCESZ OBSERWOWAĆ MOJEGO BLOGA?
KLIKNIJ TUTAJ


Witajcie,


dzisiaj powinien być ziołowy wpis, ale NIE BĘDZIE! Dlaczego? A dlatego, że dzisiaj stała się rzecz fajniejsza i ziołowy wpis można przesunąć. Chciałabym się Wam czymś pochwalić, bo jestem z siebie cholernie dumna!


Nie wszyscy z Was wiedzą, ale jestem ogromnym zwierzolubem z ogromną dawką empatii, która czasami nie pozwala mi funkcjonować. Martwię wszystkimi zwierzętami tego świata i żyję ze świadomością, że nawet połowie nie jestem w stanie pomóc. Tutaj muszę wierzyć w moc i dobre intencje innych zwierzolubów.

Niestety przemocy wobec zwierząt jest w naszym kraju sporo, a prawo jest za łagodne. Nie wiem skąd się biorą zwyrodnialcy tego świata, ale cóż, skądś się biorą. Widać to w szczególności na Facebooku. O wszystkim pisałam Wam tutaj. Śledzę losy różnych zwierząt, z różnych rejonów w Polce. Tych okaleczonych, pobitych, albo po prostu bezdomnych od urodzenia. Przypatruje się pracy ludzi, którzy sami, z własnej, nieprzymuszonej woli zajmują się na własną rękę wolontariatem i pomagają zwierzętom o których zapomniał cały świat. Marzę o tym, aby w przyszłości zająć się prowadzeniem jakiegoś hoteliku, czy przytuliska dla zwierząt.

Moje pomaganie zaczęło się od udostępniania zwierząt na FB. Dzięki udostępnianiu zwiększa się szansa zwierząt do adopcji. Następnie zaczęłam robić przelewy na rzecz zwierząt. Zaczęłam się też udzielać lokalnie. U nas na wschodzie niestety panuje średniowiecze i ludzie nie chcą pomagać zwierzętom. Nie ma dobrych Schronisk, Fundacji, Przytulisk i tak dalej. Trzeba działać na własną rękę. Takie działania zaczęłam, gdy na moim osiedlu pojawił się piękny owczarek niemiecki. Zaczęło się od dokarmiania, potem zrobiliśmy zdjęcia, a ja ogłosiłam pieska na Fejsie.



Nie udało mi się znaleźć mu domu, a piesek znikną z miejsca bytowania. Nie wiem gdzie jest, ale ciągle wierzę, że może ktoś go zaadoptował :(. 

Następną moją działalnością była pomóc psu, którego właścicielka chciała się pozbyć. Po prostu pozbyć, twierdziła, że sobie nie radzi. Siostra właścicielki tego psa napisała, że szuka mu domu, że inaczej "właściciele mogą posuną się do czegoś gorszego". Napisałam tu i ówdzie, piesek został ogłoszony gdzie się da, zrobiłam trochę szumu wokół tej sprawy, a sprawa ucichła. Właścicielka zostawiła psa i podobno wszystko jest u niego w porządku. Mam wrażenie, że wystraszyli się konsekwencji. Nagle pies przestał przeszkadzać i jest wszystko dobrze. Cieszę się, że zrobiłam z tego szum. Dzięki takim zachowaniom, zwyrodnialcy dowiedzą się, że los ich zwierząt nie jest innym obojętny!

Dzisiaj moja działalność sięgnęła poziom wyżej. Wszystkiego dowiecie się tutaj. Była potrzeba pilna pomoc dla psa, Cezara, który błąkał się po wsi. Jeden Pan, udostępnił mu teren swojej posesji na jakiś czas, a Panie z suwalskiej Fundacji "Zwierzęta Niczyje" szukały mu DT, DS, hoteliku oraz zbierały pieniądze. Pieniądze zostały zebrane, znalazł się hotel pod moim miastem i zaczął się kolejny problem. TRANSPORT. Psa przecież trzeba przewieźć. Chętnych brak. Byłam w szoku. A pies miał być zabrany do czwartku! Co potem? Nie wiadomo. Strach myśleć :(. Ja prawka nie mam, samochodu też. Moim kierowcą jest Bartek, który przyjeżdża na weekendy. Dzisiaj siedząc w wannie, stwierdziłam, że "HELOŁ, coś muszę zrobić. Mamy samochód, benzyna to nie problem, mieszkamy w miarę blisko - muszę pomóc temu psa". Jak pomyślałam tak zrobiłam. Umówiłam się z Bartkiem, z Paniami z Fundacji, z właścicielem posesji, gdzie piesek był, z właścicielami hoteliku i POJECHAŁAM.

Podróż zajęła nam 3,5 godziny, ale jestem taka szczęśliwa. Pies jest w dobrych rękach. Ma szansę stanąć na nogi, ma szansę na dom! Gdyby nie ja, nie wiem kto by go stamtąd zabrał :(. Okazało się, że kasa nie stanowi problemu. Największy problem to wskrzesić w ludziach odrobinę dobrej woli. Nikt nie karze adoptować psa, wystarczył TYLKO SAMOCHÓD.

Tutaj Cezar dopiero co wsiadł do samochodu. Niestety musieliśmy nałożyć mu kaganiec bo pokazywał nam ząbki celem nastraszenia. Pan z posesji, od którego go zabieraliśmy, strasznie się z nim ciągał. Piesek się do niego przyzwyczaił, zaufał, a tu nagle obcy ludzie chcą go zabrać. Piesek był przerażony. To okropny widok :(. Ten pies powinien uwierzyć, że są na świecie dobrzy ludzie. Nie wiemy czy był bity, czy ktoś zrobił mu krzywdę, ale bał się niesamowicie. Był bardzo wystraszony, trząsł się jak galaretka.


























Była z nami moja mama więc siedziała z tyłu i zajęła się pieskiem. Całą drogę leżał skulony. Piesek miał chorobę lokomocyjną. Trochę wymiotował po drodze więc kaganiec został zdjęty. Poza wymiotami droga przebiegła spokojnie. Zero agresji. To tylko biedne, wystraszone zwierzę :(.

Tutaj Cezarek już na miejscu, w hoteliku. Nadal wystraszony i przerażony. Nie chciał iść na smyczy. Pani z hoteliku musiała wziąć go na ręce. Zaniosła go do specjalnego "domku" tylko dla piesków, aby mógł się uspokoić i zaklimatyzować. Ten hotelik to cudowne miejsce. Wielka posesja, wiele zwierząt i ludzie z sercem. Od razu miejsce wzbudziło moje zaufanie.


























Gdyby nie ciążą, wzięłabym Cezara do domu. To cudowny pies. Na szczęście dobrzy ludzie znaleźli mu nowy domek, gdzie dojdzie do siebie. Uspokoi się, nabierze zaufania do ludzi, a w przyszłości będzie można go zaadoptować. To historia z małym happy endem, a ja jestem częścią tej historii! Historii CEZARA!

Czuję się wielka! Czuję się wielkim człowiekiem. Czuję, jak urosły mi skrzydła. To niby nic, TYLKO transport, ale ja wierzę, że dzięki temu, zmieni się życie tej biednej istoty. Aż łezka się w oku kręci. To lepsze niż paczka kosmetyków z DM! Wierzcie mi! 

Jeżeli macie samochód, macie dom z podwórkiem, macie mieszkanie, macie wolny czas spróbujcie pomóc. Dla Was to pryszcz, a dla tych biednych istot to całe życie! Nie musicie od razu adoptować zwierzaka. Możecie pomóc w ogłaszaniu piesków, możecie pomagać w Schroniskach, możecie dać zwierzakowi Dom Tymczasowy, a czasami zwykły TRANSPORT, przejażdżka samochodem - ratuje zwierzakowi życie! Ja wierzę, że uratowałam CEZARA! Idę beczeć!


WARTO POMAGAĆ !!



Pozdrawiam, zwierzolubna Magda

17 komentarzy:

  1. lubie takie historie....dla zwierzat wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję!
    Oby Cezar szybko znalazł nowy dom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Cezarek teraz będzie się aklimatyzował, na razie nie nadaje się do adopcji. Potem na pewno będzie lepiej :)

      Usuń
  3. Aż się popłakałam, ze szczęścia. Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta, natomiast cenię sobie ludzi, którzy bez chwili zastanowienia pomogą im. To nic nas nie kosztuje, a możemy uratować im życie. Zwierzęta niczego innego nie potrzebują jak miłości, miski z wodą, pokarmu a to, co one potrafią nam oddać jest ponad wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami, jak patrzę na to co ludzie (ludzie?) robią ze zwierzętami to wstydzę się tego, że noszę miano CZŁOWIEK :( Nie wiem dlaczego ludzie nie mają serca do zwierząt, po prostu nie wiem. Rozumiem, ze gusta są różne, że ktoś może po prostu nie lubić zwierząt, ale po co od razu je bić/krzywdzić/zabijać? To chore...tacy ludzie powinni trafić pod oko psychologa, bo moim zdaniem nie radzą sobie ze sobą i swoimi emocjami. Wyżywają się na zwierzętach bo na ludziach nie mogą :(.
      Historia Cezara zasługuj na łzy szczęścia. Jak pisałam post też coś mi się w oku kręciło.

      Usuń
    2. Gdyby zwierzęta miały religie - bez wątpienia diabłem w niej byłby człowiek. Niestety. Oczywiście nie można wrzucać wszystkich do jednego wora, ale coraz częściej spotykam się ze znieczulicą. Ja wychodzę z założenia, że człowiek, który nie kocha zwierząt, nie będzie miał szacunku do człowieka. :)

      Usuń
    3. Dokładnie! Masz rację!
      Człowiek, który nie kocha zwierząt, nie będzie miał szacunku do człowieka!

      Usuń
  4. Uratowałaś tego pieska :) Cieszę się, że trafił na Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę razem z Tobą i innymi :)

      Usuń
  5. Dobrze, że na świecie są jeszcze ludzie z dobrym sercem.
    Mieszkam na wsi I dikarmiam codziennie jednego Białaska. Ostatnio urodził 7 małych... czuję, że na śniadanie będzie przychodzić wraz z nim cała armia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może skontaktujesz się z jakąś organizacją w pobliżu Twojego miejsca zamieszkania żeby pomóc pieskowi? Można wrzucić ogłoszenie na Fejsa...Może chociaż szczeniaki znalazły by dom ??

      Usuń
  6. Madzia - ty to masz wielkie serduszko. Popieram takie akcje.

    OdpowiedzUsuń
  7. O jejku powiem Ci, że jesteś wspaniała! W dzisiejszych czasach ciężko znaleźć ludzi o tak dobrym serduchu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komplement :)
      Wystarczy odrobina dobrej woli, a wszyscy będziemy wspaniali :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. To najlepszy komplement jaki mogłabym w życiu usłyszeć :)

      Usuń