środa, 9 kwietnia 2014

Wosk zapachowy ESSENCES OF LIFE: Mango&Banana - RECENZJA

ZAPRASZAM NA FACEBOOKA https://www.facebook.com/brokatwspreju

STOP PRZEMOCY WOBEC ZWIERZĄT (KLIK)


CHCESZ OBSERWOWAĆ MOJEGO BLOGA?
KLIKNIJ TUTAJ


Witajcie,

miał być dzisiaj post pt. "Woskomania Magdaleny", ale mama zabrała mi część wosków i musiałam zmienić koncepcję wpisu :). Postanowiłam zrobić kolejną recenzję wosku Essence of Life. Pierwszą recenzję możecie zobaczyć tutaj. Tym razem padło na wosk letni i owocowy. 


Każda moja recenzja wosku powstaje po minimum jednym, całodniowym paleniu. W internecie spotykam się praktycznie z samymi negatywnymi opiniami na temat tych wosków i zazwyczaj są to opinie osób, które ich nawet nie paliły więc same rozumiecie :D.



ZAPRASZAM NA RECENZJĘ WOSKU ESSENCE OF LIFE - MANGO&BANANA

Kwestię wyglądu wosków opisywałam przy pierwszej recenzji:

Tak jak wosk EoL Brown Sugar spisał się w moim kominku dobrze i nie miałam do niego urazu, tak wosk Mango&Banana nie spełnił w ogóle moich oczekiwań. Wosk Brown Sugar był mocny, słodki, mdlący, czasami duszący, utrzymywał się długo w mieszkaniu (ja takie woski lubię) i myślałam, że Mango&Banana będzie dotrzymywał mu kroku. Liczyłam, że będzie to zapach orzeźwiający, mocno cytrusowy. Niestety zastałam zapach zaczadzonego mango, który po jednym dniu palenia "dał dupki" i przestał wydobywać z siebie cokolwiek.

Przy wosku Brown Sugar opisywałam Wam, że zapach kojarzy mi się z karmelem lub czysto brązowym cukrem podczas procesu karmelizacji. Pisałam również, że gdy zamykam oczy i wącham Brown Sugar, moim oczom ukazywała się cukierniczka lub kubek, słodkiej, karmelowej, ciepłej kawy z mlekiem. W przypadku wosku Mango&Banana zamykam oczy i nie widzę nic, widzę palący się plastik.

Będąc jeszcze w folii wosk niestety nie pachnie za fajnie. Jest bardzo duszący w negatywnym znaczeniu tego słowa. Ja lubię mocne zapachy, ale wszystko ma swoje granice. Ten zapach niestety był bardzo sztuczny. To zapach czystej parafiny. Nie można było wyczuć ani odrobiny owocowego orzeźwienia :(. Stwierdziłam jednak, że skoro wydałam na nie pieniądze to dam mu szansę i wosk wylądował w kominku. Ślepo wierzyłam, że odpalony zmieni swój aromat.

Wosk w kominku...i co dalej? Niestety rozczarowań ciąg dalszy. Palony pachniał dokładnie tak samo jak w folii. Brzydko, sztucznie, plastikowo. Przy dłuższym paleniu może powodować ból głowy. Próbowałam się w niego wwąchiwać celem doszukania się aromatów MANGO i BANANA, ale nic z tego! Dlaczego w ogóle ten wosk nazywa się Mango&Banana? Przecież nie ma w nim nic owocowego. Można kupić zwykłą, białą, najtańszą świeczkę, odpalić ją i powąchać. Jak pachnie? Nijak! Tak jak ten wosk.

Następna kwestia to intensywność, długość palenia i tak dalej. Wosk Brown Sugar paliłam parę dni. Zapach unosił się w całym mieszkaniu i wychodził nawet na klatkę schodową. Po zgaszeniu kominka zapach nadal był wyczuwalny. Palony parę dni nie zmieniał swojego zapachu, nie dymił. Wosk Mango&Banana dusił mnie swoim "aromatem" jeden dzień. Dzisiaj odpaliłam go po raz drugi (do recenzji) i nie czuję kompletnie nic. Jak nachylam się nad kominkiem czuje tylko, że coś się pali, ale żeby to było mango, banan czy inny owoc? 
Co to, to nie...

Podsumowując wosk Essence of Life Mango&Banana: mogę tylko napisać, że nie polecam. Zapach jest brzydki, sztuczny, plastikowy. Jego aromat jest nieprzyjemny dla nosa oraz głowy, która boli przy dłuższym paleniu. Tak jak woski Yankee Candle są wielowymiarowe, tak Essence Of Life to czysty gniotek. Nie czuć w nim było ani mango, ani banana, ani nic innego. Pseudo zapach wydobywał się przez jeden dzień, a potem nic.
Zazwyczaj w podsumowaniu wosku piszę, jakim osobom wosk polecam. Jak się moje odczucia. Komu może się spodobać. Do kogo dany wosk pasuje. Tutaj nic nie mogę napisać. Nijaki zapach, bez konkretnego aromatu nie pasuje po prostu do nikogo.

Link do wosków tutaj. Cena: 1,50 zł/szt. + przesyłka.


Próbowałyście już wosków Essences od Life? Co o nich myślicie?



Pozdrawiam, Magda

15 komentarzy:

  1. Mnie się wydaje, że ktoś postanowił zrobić biznes na fali sukcesów Yankee Candle i mu coś nie do końca wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich firm (które postanowiły zrobić biznes na fali sukcesów Yankee Candle) jest wiele, ale faktycznie, Essence of Life wypada najgorzej.

      Usuń
  2. Hm... nie miałam i po Twojej opinii nie mam zamiaru :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wolałabym zapłacić więcej i kupić Yankee Candle, chyba bez porównania jeśli chodzi o jakość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja po prostu chciałam je przetestować :) Nie zawsze to co tańsze jest gorsze więc chciałam im dać szanse. Okazały się gorsze, ale nie żałuje ich zakupu :)

      Usuń
    2. Bardziej niż zakupu wosków Essence, żałuje zakupuj wosku Yankee Candle Salted Caramel :D
      http://brokatwspreju.blogspot.com/2014/03/smierdziel-od-yankee-candle.html

      Usuń
  4. Uważam, że tych wosków nie można porównywać bo są zupełnie inne. koszt tarty yankee to 7 zł. a ESSENCES OF LIFE mniej niż 1 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essence od Life nie kosztuje mniej niż 1 zł. Koszt wosku to 1,50 zł.
      Owszem woski Essence są gorsze od Yankee Candle, ale nie ma sensu porownywać ich pod względem ceny. Nauczyłam się na kosmetykach, że to co droższe wcale nie jest lepsze.

      Usuń
  5. Mi też nie przypasował wosk Essence no niestety nie dorównują oryginałowi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jeden przypasował :) Ten okazał się ferelny :) Mam ich jeszcze kilka do przetestowania :D

      Usuń
  6. Oj nie lubię takich sztucznych zapachów. Już go sobie wyobrażam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie lubię takich chemicznych, sztucznych zapachów. Zdecydowanie bardziej przemawiiają do mnie te naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja miałam taką podróbeczkę YC truskawkową i chwalę sobie, co prawda jeszvze YC nie miałam dla porówniania ale podróbeczka całkiem przyjemna była.

    OdpowiedzUsuń