wtorek, 1 kwietnia 2014

PROJEKT DENKO - XLVI + XLVII TYDZIEŃ

ZAPRASZAM NA FACEBOOKA https://www.facebook.com/brokatwspreju

STOP PRZEMOCY WOBEC ZWIERZĄT (KLIK)


CHCESZ OBSERWOWAĆ MOJEGO BLOGA?
KLIKNIJ TUTAJ


Witajcie,

w zeszłym tygodniu denka nie było (ta sama sytuacja co ostatnio) więc dzisiaj nadrabiam zużyciami z ostatnich dwóch tygodni :). Wpis miał pojawić się wczoraj, ale miałam Bartka ostatni dzień dla siebie więc same rozumiecie :). Dzisiaj, czyli we wtorek miałam zrobić aktualizację włosową, ale zrobię jutro. Będzie taki jeden dzień poślizgu :). 


Jeżeli chodzi o samo denko...Zaznaczam po raz kolejny, iż nie są to produkty, które zużyłam w ciągu 14 dni, a produkty, które po prostu w tym czasie się skończyły. Wiele dziewczyn nie rozumie skąd biorą się duże denka, a ja co jakiś czas próbuję Wam to tłumaczyć :). W moim przypadku jest tak, że ja uwielbiam kupować, otwierać od razu nowe kosmetyki i odstawiać je potem na półkę. Zdarza się też, że jakiś kosmetyk mi nie pasuje i zaczęty w połowie zalega miesiącami na półce. Aby ich nie wyrzucać, podejmuje decyzje, o wykończeniu wszystkiego co jest zaczęte. I tak w kółko. Mam miliony pozaczynanych kosmetyków (pozaczynanych na przykład w połowie, albo w ilości 1/4, 3/4 itp.), które odstawiłam z różnych powodów (na przykład nie pasujący krem do twarzy). Zbieram takie produkty i wykorzystuje w inny sposób. Używam codziennie, regularnie i kończy się to zazwyczaj sporym denkiem. Prawda jest taka, że gdy zużyję WSZYSTKO co jest pozaczynane i zacznę używać produktów "nowych" denko może się bardzo opóźnić :D. Tylko czy kiedyś takie czasy nadejdą?




1. Balea, borówkowy żel pod prysznic - to cudowny żel, o cudownej konsystencji i cudownym zapachu. Jego jedyną wadą jest dostępność. Żel jest gęsty, wydajny, aromatyczny i delikatny dla skóry. Jeżeli jeszcze nie próbowałyście żeli Balea to zróbcie to jak najszybciej :).

2. Kremowe mydło w płynie Linda (Biedronka) - to mydło regularnie pojawia się w moich denkach. Używamy go od dawna do mycia rąk. Dobrze się sprawdza więc na chwilę obecną nie zamierzamy z niego rezygnować. Zresztą po co przepłacać :).

3. Nivea, żel do mycia twarzy - przeznaczony do cery mieszanej i tłustej, głęboko oczyszcza pory i nawilża skórę. Wzbogacony w algi oceaniczne i Hydra IQ. Peelingujące mikrogranulki głęboko oczyszczają pory, aby eliminować i zapobiegać niedoskonałościom. Oczyszczająca formuła usuwa nadmiar sebum zapobiegając błyszczeniu się twarzy. Zapewnia optymalny poziom nawilżenia. Formuła z algami oceanicznymi ożywia skórę.
Kosmetyków Nivea prawie w ogóle nie używam. Wydają mi się mało interesujące, wręcz nudne o przekoloryzowanej cenie. Jedyne na co się skusiłam to bodajże odżywki do włosów. I ewentualnie po te odżywki jeszcze kiedyś będę sięgać. Jeżeli chodzi o żele do mycia twarzy to jestem pewna, że z ich firmy takowego kosmetyku nie miałam na 100%. Ten podkradłam mamie, opakowanie było zużyte w połowie. Zrobiłam to, aby kosmetyk się nie zmarnował. Żel stał u mamy już długo, a ona twierdziła, że "zapomina go używać". W miarę dobrze mi się go używało, ale nie zauważyłam w nim nic ciekawego, nic - co mogłoby mnie zachęcić do dalszego zakupu. Dobrze myje i delikatnie oczyszcza skórę. Miałam wrażenie, że ma działanie lekko ściągające. Drobinki peelingujące są niewidoczne i prawie niewyczuwalne. Konsystencja żelu jest gęsta, a co za tym idzie kosmetyk jest wydajny. Najbardziej spodobał mi się zapach żelu, jest bardzo odświeżający i energetyzujący. Idealny na lato. Żel Nivea przypomina mi bardzo żel peelingujący BeBeauty, który dostaniemy w Biedronce za 5 zł. Oba żele różnią się od siebie tylko zapachem (na korzyść Nivea) i wielkością drobinek peelingujących (na korzyść BeBeauty). Skoro różnie są tak niewielkie, to po co przepłacać?



4. Alterra, serum Orchidea do skóry dojrzałej i wymagającej - każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Serum Alterra zostało opracowane specjalnie do skóry dojrzałej i wymagającej. Dzięki bogatemu i intensywnie pielęgnującemu olejkowi arganowemu w połączeniu z roślinną gliceryną skóra jest optymalnie rozpieszczana, regenerowana i długotrwale nawilżana. Wartościowe ekstrakty z orchidei, skrzypu  i zielonej herbaty pielęgnują i wygładzają skórę, nadając jej uczucie przyjemnej gładkości. Ekstrakt z miłorzębu, naturalny koenzym Q10 i kwas hialuronowy chronią przed wolnymi rodnikami i zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Delikatny zapach kwiatów rozpieszcza zmysły. 
Serum Alterra kupiłam dosyć dawno. Mieszkałam jeszcze w Warszawie. Zaczęłam je używać i odstawiłam - zresztą jak większość kosmetyków do twarzy. Serum stało na półce i czekało na zbawienie. Przeglądając jakiś czas temu daty ważności kosmetyków zauważyłam, że czas serum dobiega końca więc postanowiłam je zużyć. Nie używałam go jednak na twarz. Dlaczego? A dlatego, że serum przeokropnie się klei, a ja nienawidzę, kiedy skóra na twarzy jest lepka - jakby oblana klejem. Używałam serum na szyję, dekolt i piersi. Efekt lepienia się skóry nadal mi towarzyszył, ale jakoś to zniosłam. Kolejnym minusem produktu jest zapach - serum śmierdzi i zalatuje alkoholem. To kolejny produkt Alterry, który śmierdzi alkoholem. Niestety...A kolejnym minusem serum jest fakt, że po nałożeniu, w trakcie wmasowywania, powodował "rolowanie się i schodzenie skóry". Praktycznie za każdym razem w trakcie aplikacji, leciały ze mnie wióry skóry. To wszystko (lepkość, zapach, łuszczenie się skóry) dyskwalifikuje ten produkt i nie mogę Wam go polecić. Aczkolwiek mam na uwadze fakt, że każda skóra jest inna i ma inne wymagania. Ja na przykład nie wyobrażam sobie poranka, gdy aplikuje serum, a twarz zaczyna się kleić, nie można nałożyć podkładu, a gdy już uda się nałożyć podkład, to ten zaczyna się rolować i odpadać ze skóry...

5. Balea, balsam do ciała Diamanten Traum (Edycja limitowana) - to kolejny produkt firmy Balea, który sprawdził się u mnie wyśmienicie. Ja ogólnie strasznie nie lubię procederu balsamowania swojego ciała i balsamy zużywam najwolniej ze wszystkich swoich kosmetyków, ale ten balsam poszedł mi bardzo szybko. Używanie było po prostu czystą przyjemnością. Balsam ma delikatny, przyjemny zapach, który utrzymywał się na skórze przez pewien czas. Konsystencja jest lekka i delikatna, dosłownie jak bita śmietana. Balsam szybko się wchłaniał, nie pozostawiał białej, tłustej, lepiej warstwy. Po chwili od wmasowania w skórę można było się spokojnie ubrać bez obaw o brudne czy tłuste ubranie. Balsam szybko koił moją skórę i niwelował wszelkie przesuszenia czy ściągnięcie skóry, które powstawało na przykład po kąpieli. Nie jest to produkt długo i intensywnie nawilżający więc dla skóry BARDZO suchej może okazać się za słaby. Mimo wszystko polecam i na pewno zaopatrzę się w inne balsamy firmy Balea.



6. BingoSpa, balsam kokosowy do dłoni - używałam go do rąk bardzo rzadko co w konsekwencji skończyło się odstawieniem produktu na półkę. Rzadko go używałam z dwóch powodów. Po pierwsze, balsam jest dosyć tłusty, dłonie po nim były tłustawe i lepkie, a ja niestety nienawidzę tego uczucia. Po drugie, balsam ma niewygodne opakowanie. W momencie, gdy chcemy użyć produktu w miejscu publicznym (zdarza się Wam kremować dłonie w autobusie?), jego odkręcenie, aplikacja paluchem i zakręcenie aby nie pobrudzić opakowania, albo co gorsze nie upuścić opakowania graniczy z cudem. Często gęsto zdarzało mi się potłuścić cały słoiczek, a lepki słoiczek wrzucony do torebki wyglądał potem obrzydliwie (wszystko się do niego przyklejało). 
To kolejny produkt, który musiałam przeznaczyć do innej partii ciała, aby go po prostu nie zmarnować i nie wyrzucić do kosza. Przeznaczyłam go do kremowania ciążowego brzucha oraz nóg, które mają tendencje do przesuszania. Używałam go tylko na noc - w związku z tłustą konsystencją.
Zapach jest na plus :). Pachnie bardzo ładnie i intensywnie. Słodko, kokosowo, lekko mdląco.



7. Rosyjska maska do włosów Ruska Bania na bazie miodu gryczanego i naturalnego ekstraktu z jagód - wcześniej używałam maski na bazie zsiadłego mleka/kefiru i chleba razowego. Ta maska była już gęstsza niż w/w na bazie mleka i chleba, dzięki czemu lepiej mi się jej używało, ale też nie zrobiła nic szczególnego z moimi włosami i mam do niej mieszane uczucia. Ostatnio żaden kosmetyk nie działa na moje włosy więc nie wiem, czy ta maska jest po prostu słaba, czy brak efektów na włosach spowodowany jest ciążą i ogólnym słabym stanem zdrowia, skóry i włosów. W związku z tym, nie ma sensu robić jej recenzji. Nie umiem jej obiektywnie opisać.

8. L'oreal Elseve, eliksir odżywczy, wygładzenie i blask bez obciążania - pisałam o nim tutaj.



9. Podkład z "chińskiego" sklepu - kupiony już dawno, dawno temu. Tubka jest cała, ale wyrzucam bo to kosmetyk tak okropny, że nie da się go używać :D. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby go kupić. Nigdy więcej "chińskich" podkładów.

10. Zmywacz do paznokci - kupiony przez przypadek bo akurat był potrzebny. Używałam go na zmianę ze zmywaczem ISANA. Dopiero gdy zaczęłam go używać na zmianę z Isaną zauważyłam różnicę w działaniu i mocy zmywania lakieru.



11. Odżywka do paznokci Eveline 9w1 - pisałam o niej tutaj.



12. Próbki - to też standard w moich denkach. Zużyłam sól do kąpieli Balea (jedna saszetka (80g) starczyła mi na 3 kąpiele), peeling drobnoziarnisty Perfecta, krem do twarzy Naura Siberica Sophora Japonica Day Cream (zapchał mnie po 2 dniach używania, spowodował wystąpienie zaskórników), żel aloesowy oraz olejek na gorąco z pszenicą  i kokosem do włosów suchych i zniszczonych (dodałam go do maski, niestety włosy po użyciu były obciążone, ciężkie, nieprzyjemne i poplątane, nie do rozczesania, znowu olejowanie się nie sprawdziło).


Zainteresowało Was coś?



Pozdrawiam, Magda

8 komentarzy:

  1. Borówkowy żel z Balea jest jednym z moich żelowych ulubieńców1

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam nr 10. Żel pod nr 1 ma świetną barwę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam banię z jagodami i również była dla moich włosów za słaba. Myślę, że sprawdzają się one wyłącznie na zdrowej długości, ponieważ odrost był zawsze zadowolony i nawilżony ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odżywki Eveline uwielbiam u mnie sprawdzają się świetnie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdziła się kiedyś Eveline 8w1. Ta 9w1 wypadła tak sobie. Kupiłam więc na nowo odzywkę 8w1 i trafił mi się felerny egzemplarz ;/ Odżywka rozmazuje się, spływa, robi smugi, a na dodatek nie zasycha równo tylko robią się grudy ;/ jest po prostu do dupy ;/ mam odzywkę Eveline 8w1 o piaskowym wykończeniu ;/

      Usuń
  5. Jestem zaskoczona, że ten olejek na gorąco z oriflame jest w stanie obciążyć włosy, u mnie powodował jedno wielkie NIC, tak jakbym końcówki zwilżyła wodą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jak go aplikujesz. Ja po pierwsze nie stosowałam go na ciepło. Po drugie, nie nałożyłam olejku na włosy, a dodałam do maski. Maska na pewno nie obciąża bo to Kallos Latte bardzo dokładnie przeze mnie przetestowany, który daje rewelacyjne efekty. Po dodaniu tego olejku, do Kallosa Latte włosy zamiast lekkie, delikatne, błyszczące, lejące, były ciężkie, sztywne, trudne do rozczesania...

      Usuń