czwartek, 3 kwietnia 2014

Lirene, Magic Make-Up, czyli nawilżający KREM zmieniający się w rozświetlający FLUID

ZAPRASZAM NA FACEBOOKA https://www.facebook.com/brokatwspreju

STOP PRZEMOCY WOBEC ZWIERZĄT (KLIK)


CHCESZ OBSERWOWAĆ MOJEGO BLOGA?
KLIKNIJ TUTAJ


Witajcie,

dzisiaj przychodzę do Was z krótkim opisem produktu, który zachwycił mnie od pierwszego spojrzenia (w TV). Tak, tak jestem sroką pomimo tego, iż produkt nie jest błyszczący :). Uwielbiam wszelkie nowinki, nowości, innowacyjności i jak tylko zobaczyłam na TVN Style Magic Make-Up wiedziałam, że będzie mój. Używam go dosłownie parę dni i to na dodatek nieregularnie, ale od razu go polubiłam dlatego postanowiłam przybliżyć Wam postać tego oto osobnika. Rzadko kiedy zdarzają się sytuacje polubienia przeze mnie kosmetyku w tak krótkim czasie, a prawda jest taka, że jeżeli już jakiś kosmetyk tak szybko skradnie moje serce tzn., że na prawdę warty jest uwagi. 


Może i Wy skusicie się na zakup?


Nawilżający krem na bazie wygładzającego ekstraktu z błękitnej algi poprawiającej elastyczność skóry witaminy E, skrywa setki mikrokapsułek, w których zamknięte są koloryzujące pigmenty. Podczas aplikacji kremu, kapsułki uwalniają pigmenty, magicznie zmieniając go we fluid dopasowujący się się do naturalnego odcienia skóry. Fluid wykazuje właściwości matujące i rozświetlające, a dodatkowy opalizujący efekt doskonale poprawia koloryt skóry w każdym świetle.
Produkt objęty jest Dermoprogramem Lirene opracowanym przez Ekspertów Laboratorium Naukowego Lirene.

KREM:
  • optymalnie nawilża,
  • odżywia skórę,
  • wygładza.

FLUID:
  • delikatnie rozświetla,
  • ukrywa niedoskonałości cery,
  • nadaje zdrowy i ciepły koloryt.

REZULTATY:
  • do 11 h trwałości makijażu,
  • do 10 h efektu krycia niedoskonałości,
  • 100% zaskakującej aplikacji.

Stosowanie: niewielką ilość kremu delikatnie nakładać na oczyszczoną skórę twarzy, równomiernie rozprowadzając. Magiczne pigmenty koloryzujące, zamknięte w kapsułkach, uwalniają się podczas aplikacji, zmieniając krem we fluid. Lekka konsystencja sprawia, że krem wtapia się w skórę dopasowując do każdego typu cery. Twarz jest idealnie nawilżona i gładka. Zyskuje piękny, promienny koloryt, bez oznak zmęczenia.




MOJA OPINIA

Opakowanie: produkt znajduje się w czarnej tubce o pojemności 30 ml, która dodatkowo zapakowana jest w zafoliowany kartonik (widoczny na zdjęciu powyżej). Duży plus - dzięki temu mamy 100% gwarancję, że nikt w naszym egzemplarzu nie maczał pazurów. Tubka skonstruowana jest tak, że "stoi na głowie/na zakrętce" to kolejny plus - dzięki temu kosmetyk na bieżąco spływa w dół. Nie ma nic gorszego niż trząchanie butelką/tubką/opakowaniem celem wydostania kosmetyku na zewnątrz. Nie jest to tradycyjny podkład/fluid więc i opakowanie, a raczej aplikator nie jest tradycyjny/standardowy. Ten ma postać dziubka:


Moim zdaniem to kolejny plus tego opakowania. Dlaczego? A dlatego, że nie musimy obawiać się nałożenia za dużej ilości kosmetyku na dłoń - co zdarza się bardzo często przy produktach tego typu. Dziubek aplikuje nam małą, ale odpowiednią porcję kosmetyku, która w zupełności wystarcza na wybraną partię twarzy. Ponadto to dziubek gwarantuje nam doskonałą wydajność.

Konsystencja: lekka, kremowa, ale ciut gęściejsza niż tradycyjne kremy do twarzy. Moim zdaniem konsystencja mogłaby być ciut rzadsza - dzięki temu była by łatwiejsza do rozsmarowania. Aplikacja nie sprawia problemu, ale tak już wspomniałam rzadsza konsystencja ułatwiła by wsmarowywanie w skórę. Koloru białego z malutkimi, beżowymi drobinkami. Wygląda jak kremik oprószony cynamonem. Konsystencja zmienia kolor w trakcie wsmarowywania. Ja mam odcień jasny 01. Z tego co widziałam jest też ciemniejszy kolor.









Używanie: żeby wszystko to, co napisał producent się sprawdzało to było by fajnie, ale nic z tego :D. Opis w większości jest przekoloryzowany, ale ja i tak lubię ten produkt. Dlaczego tak go polubiłam? A dlatego, że nie przepadam za ciężkimi makijażami, ciężkimi podkładami, tapetą na twarzy i tego typu oblepiaczami. Owszem, jeżeli idę do pracy, mam spotkanie, imprezę, czy ważniejsze wyjście lubię nałożyć coś porządniejszego co ukryje niedoskonałości, ale na co dzień, na weekend, na spacer, na zakupy, czy do chodzenia po domu preferuje kremy BB lub kremy koloryzujące. Nie zależy mi na mocnym efekcie, a tylko na delikatnym zarysowaniu i podkreśleniu skóry. A ten produkt właśnie spełnia moje oczekiwania w tym temacie. Ponadto, nie dość, że nadaje się do stosowania samodzielnie, można go aplikować pod podkład. Alleluja za funkcjonalność.

Na pokrycie całej twarzy, wystarcza mi 4-5 kleksów/kropeczek, które widzicie na zdjęciu wyżej. Wydajność bardzo zadowalająca. Aplikacja nie sprawia problemu, ale tak już wspomniałam rzadsza konsystencja ułatwiła by wsmarowywanie w skórę. Produkt szybko się wchłania i na prawdę jest nie widoczny na skórze. Wtapia się idealnie bez robienia plam, smug i tym podobnych historii. ALE UWAGA! Po wyciśnięciu na dłoń radzę wsmarować w twarz jak najszybciej się da. Dlaczego? A dlatego, że po wyciśnięciu krem się utlenia i ciemnieje. Może wtedy robić plamy na twarzy.

Początkowo, nie ukrywam, bałam się tego rozświetlenia o którym wspomina producent. Bałam się ponieważ do tej pory, rozświetlające podkłady jakie posiadałam, zamiast rozświetlać powodowały po prostu tłuste błyszczenie twarzy. W przypadku produktu Lirene faktycznie mamy do czynienia z delikatnym rozświetleniem twarzy, ale moim zdaniem wynika to po prostu z koloru produktu.

Producent obiecuje nam (KREM) nawilżenie, odżywienie i wygładzenie, tego nie mogę ocenić ponieważ używam produktu za krótko; (FLUID) delikatnie rozświetlenie, ukrywanie niedoskonałości cery oraz zdrowy ciepły koloryt. Nie zgadzam się jedynie z ukrywaniem niedoskonałości. Może i owszem przebarwienia są wyrównane, a dzięki czemu niewidoczne, ale inne niedoskonałości typu wągry, pryszcze, zaskórniki na pewno nie będę ukryte. Lirene jest na to za słaby i zbyt delikatny.

Producent obiecuje nam również do 11 h trwałości makijażu, do 10 h efektu krycia niedoskonałości. Te dwa punkty muszę zdementować w 100% bo to bzdura. Krem Lirene wytrzymuje na twarzy bardzo krótko, myślę, że tak max 4 godziny, potem trzeba poprawiać, a o efekcie krycia wspomniałam wyżej. Na te dwa punkty Lirene jest za słaby.

Jeżeli lubicie delikatny, transparenty, niewidoczny, lekki makijaż na co dzień, na lato to krem Lirene sprawdzi się u Was wyśmienicie. A jeżeli nie macie większych problemów z cerą to będziecie jeszcze bardziej zadowolone. Twarz po jego użyciu wygląda na prawdę ładnie, delikatnie, świeżo i promiennie, a do tego ma ładny koloryt.

Dostępność: ja kupiłam go w Rossmannie.

Cena: 29,99 zł


Co o nim myślicie?
Próbowałyście już kremu Lirene? 
A możecie zamierzacie go wypróbować? 




Pozdrawiam, Magda

5 komentarzy:

  1. Co jak co, ale im więcej producent obiecuje tym bardziej mnie od tego odrzuca. Nowa formuła, znikające podkłady, krem zamieniający się we fluid.. o nie nie. To nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś mnie on nie przekonywał od początku :(

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie cieszę się, że nie muszę używać żadnych kremów bb albo podkładów. Stawiam wyłącznie na korektor oraz czasami puder :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo zaciekawila mnie formula tego podkladu w drogerii:) Ale niestety jest za ciemny dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam cerę bardzo jasną, wręcz transparentną i kolor jasny 01 jest w sam raz...aż ciężko mi uwierzyć, że możesz mieć jaśniejszą cerę ode mnie? :D
      Może miałaś inny kolor? A może za długo wsmarowywałaś go w skórę? On bardzo szybko się utlenia, pare chwil zwlekania z rozsmarowaniem go na skórze i robi się pomarańczowy ;/

      Usuń