piątek, 4 kwietnia 2014

Czy uwierzyłam w moc olejowania włosów?

ZAPRASZAM NA FACEBOOKA https://www.facebook.com/brokatwspreju

STOP PRZEMOCY WOBEC ZWIERZĄT (KLIK)


CHCESZ OBSERWOWAĆ MOJEGO BLOGA?
KLIKNIJ TUTAJ


Witajcie,

przez ostatnie dwie aktualizacje włosowe (lutymarzec) żaliłam się Wam na straszną suchość włosów z którą nie umiem sobie poradzić. Pisałam Wam, że kosmetyki jakby przestały działać, że nawet ulubiona maska Kallos Latte przestała dawać pożądany, nawilżający efekt. Oczywiście jest to po części wina dawno nie podcinanych końcówek - wizyta u fryzjera stała się moim postanowieniem w kwietniowej pielęgnacji włosów. Obiecałam Wam również (przy okazji marcowej aktualizacji włosowej), że 
kosmetyki będę nadal testować, a jeżeli coś nagle zadziała i zwróci moją uwagę dam Wam znać. Nie musiałam długo czekać :). Olej raz, olej dwa i nagle włosy jakby miększe? Jakby rozplątane? Nagle mogę je swobodnie rozczesać?

Jak już pisałam wielokrotnie, nie przepadam na olejowaniem włosów. Nie raz, nie dwa próbowałam różnych olei i różnych metod olejowania. Uznałam tą metodą pielęgnacji za zbędną dla moich włosów. Powodem był brak efektów oraz upierdliwość tegoż zabiegu. Stwierdziłam, że nie będę się męczyć skoro moje włosy w ogóle na olej nie reagują. Coś jednak ostatnio we mnie pękło. Po pierwsze, mam oleje na zbyciu, a nie chciałam ich wyrzucać dlatego postanowiłam je zużyć na łeb. A po drugie moja desperacja związana z suchością włosów sięgnęła zenitu. I tak oto na mojej głowie przez parę dni gościł olej (nakładany na suche włosy przed myciem). Efekty zauważyłam przedwczoraj i dzisiaj. Co zadziałało? Zdjęcia poniżej.




Tego zestawu użyłam przedwczoraj. Jak widzicie na zdjęciach jest to czysty olej kokosowy firmy KTC oraz odżywka Garnier Natura Beauty z masłem kakaowym i kokosem. Olej nałożyłam wczoraj na suche włosy. Nie chciało mi się rozpuszczać jego stałej konsystencji więc nabierałam olej w dłonie, rozcierałam (aby się rozpuścił) i dopiero potem nakładałam i wcierałam we włosy. Potem włosy rozczesałam i zrobiłam koka. Z taką "fryzurą" kokowo-olejną paradowałam dosyć długo, nie wiem ile, ale na pewno było to parę godzin. Następnie zmyłam olej myjąc włosy metodą kubeczkową (w kubeczku zmieszany był szampon kokosowy Balea oraz zielona odżywka Artiste). Po myciu nałożyłam dosyć sporą ilość odżywki Garnier. Zrobiłam koka, nałożyłam czepek, ręcznik i tak chodziłam około godziny, może więcej. Już w trakcie zmywania odżywki, pojawił się namacalny dowód na to, że coś tam na tej głowie się zadziało. Włosy w trakcie zmywania były śliskie, rozplątane i przyjemne w dotyku. Gdy zdjęłam ręcznik, który miał za zadanie odciśnięcie nadmiaru wody, przeszłam do rozczesywania. O dziwo poszło mi całkiem nieźle. Nie było kołtunów, nie było supełków! W trakcie rozczesywania żaden włosek nie ciągną, żaden włosek nie wypadł! W trakcie schnięcia oraz po całkowitym wyschnięciu włosy były miękkie! Alleluja! W końcu na tym mi najbardziej zależało! Rzadko kiedy mam miękkie włosy więc musicie mi wierzyć na słowo, że tak właśnie było. Z plątaniem większego problemu również nie było. Nie było kołtunów, nie było supełków, jedynie końcówki delikatnie się "mechaciły", ale to minie po ścięciu.
Wczoraj włosów nie myłam.



Tego zestawu użyłam dzisiaj. Wczoraj włosów nie myłam więc dzisiaj nie były już pierwszej świeżości. Na takie nieświeże włosy, nałożyłam "rano" olej odbudowujący Yves Rocher - strasznie podoba mi się jego zapach. Trzymałam go około godziny może więcej. Włosy oczywiście były związane w koka. Następnie zmyłam olej myjąc włosy metodą kubeczkową (w kubeczku zmieszany był szampon kokosowy Balea oraz zielona odżywka Artiste). Po myciu nałożyłam kokosową odżywkę Baela - cudnie pachnie kokosami i wanilią. Proceder bardzo zbliżony do tego opisanego wyżej. Zrobiłam koka, nałożyłam czepek, ręcznik i tak chodziłam około godziny, może więcej. To co zastałam pod czepkiem powaliło mnie na kolana jeszcze bardziej niż przedwczorajszy efekt. W trakcie zmywania włosy były jeszcze bardziej śliskie, jeszcze przyjemniejsze w dotyku i oczywiście rozplątane! Gdy zdjęłam ręcznik, który miał za zadanie odciśnięcie nadmiaru wody, przeszłam do rozczesywania. Było okey, ale wypadło ciut więcej włosów. Nie przejmuje się tym zbytnio bo zazwyczaj tak jest, że jak jeden dzień nie umyje włosów (tylko cały dzień chodzę w koku) to przy następny myciu wypada odrobinę więcej włosków. Zresztą nie wypadło ich tak dużo aby siać panikę. Teraz już włosy mam całkowicie suche (ciągle ich dotykam), ale już w trakcie wysychania czułam wielką różnicę w miękkości włosów. Są jeszcze bardziej miękkie! To przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Po wcześniejszej suchości nie ma śladu! Z plątaniem na chwilę obecną problemu nie ma. "Mechacenie" końcówek również zostało zminimalizowane. Chodzę w rozpuszczonych włosach i nic się nie dzieje :O. 


Muszę Wam szczerze się do czegoś przyznać...uwierzyłam w moc olejowania! Dlaczego wcześniej oleje nie przynosiły takich efektów? Dlaczego ta miękkość pojawiła się dopiero teraz? Teraz już przed każdym myciem postaram się nakładać olej :).



Pozdrawiam, Magda

25 komentarzy:

  1. Cieszę się że się przekonałaś. Chętnie wypróbowałabym tą odżywkę Garniera.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz widzę tą odżywkę Garniera.
    Na moje włosy oleje nakładam już od dawna, ale brak mi systematyczności ;) No i na początku efekty wydawały mi się jakby lepsze, więc motywacja maleje ;)
    Gratuluję efektów! i polecam wypróbować różne oleje, a najlepiej własne mieszanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam już rożne oleje, ale dopiero teraz, dopiero po tych (w połaczeniu z tymi odżywkami) zauważylam jakiekolwiek efekty :)

      Ta odżywka z Garniera niestety nie jest dostępna stacjonarnie w Polsce. Ja kupiłam ją na Allegro.

      Usuń
    2. To bardzo fajnie, że udało Ci się znaleźć takie połączenie :) Oby włosy się nie przyzwyczaiły :)

      Usuń
    3. Mam nadzieje, że to nie efekt krótkotrwały no i że włosy się nie przyzwyczają :D
      Inaczej załamka :D

      Usuń
    4. Zatem trzymam kciuki i powodzenia ;)

      Usuń
  3. Ja olejuję wlosy od 3 lat na sucho i efektem tego bylo praktycznie wykluczenie rozdwojonych końcówek. Ostatnio po obcięciu wlosow zastosowałam olejowanie na mokro i....to jest to zero puszenia sie, nawilzenie, wygladzenie, bez plątania:)) Szkoda, ze wczesniej nie wyprobowalam takiej metody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja próbowałam olejowania na mokro już dawno :D, ale oczywiście efektów brak :D Puszyć włosy mi się nie puszą, wygładzone są zawsze - jak od żelazka, ale nawilżenia nie było :D dlatego zrezygnowałam :D Końcówki też mi się nie rozdwajają.

      Zależy mi na miękkości i mięsistości włosów. Dopiero teraz to uzyskałam :D
      Zobaczymy jak będzie dalej :D

      Usuń
  4. Ja olejuję włosy regularnie od niecałych dwóch miesięcy olejkiem Babydream fur Mama. :) Zauważyłam po tym czasie różnicę - polepszył mi się między innymi skręt i ogólnie wygląd włosa. :) moim zdaniem powinniśmy wszystkie olejować włosy, ale niestety długo zajmuje dobranie dobrego oleju dla naszych włosów. :)

    zapraszam do siebie! obserwacja za obserwację! :)

    zapraszam www.raspberryandhair.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. No przecież, że oleje działają! Tylko potrzebna jest cierpliwość (wrrr).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie słabo z tą cierpliwością :( :P

      Usuń
  6. A jednak oleje działają ;). Gdzieś tydzień temu miałam bardzo mało czasu I na moich włosach nie znalazł się ani razu olej. Efekty? Nieprzyjemna w dotyku długość, która mocno się puszyła.

    U mnie najlepiej sprawdza się olejowanie na odżywkę. Polecam wypróbować, bo efekty w moim wypadku są świetne. Właśnie dzisiaj będzie o tym post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli chodzi o łączenie olejów z odżywką tudzież maską to wypróbowałam to już dawno, dawno temu :) efektów brak...

      Usuń
    2. A no to w takim razie pozostań przy swojej metodzie :)
      Co włos to kaprysy! :D

      Usuń
    3. Kochana, ale Twojej metody też spróbuje :) Do tej pory łączyłam odżywkę lub maskę z olejem w miseczce, po protu mieszając łyżką. Taką paćkę nakładałam na mokre włosy jak normalną maskę. To co Ty proponujesz to co innego :D

      Usuń
  7. Może dlatego, że musiałaś znaleźć idealny duet ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No...pewnie masz rację...tylko co potem? Odżywka kokosowa Balea została wycofana :(

      Usuń
  8. Super, że w końcu ta metoda się u Ciebie sprawdziła:) będę musiała spróbować olejowania z odżywką...

    OdpowiedzUsuń
  9. Brawo-zostałaś nawrócona.Miejmy nadzieję,że dalej będzie tylko lepiej z Twoimi włoskami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bardzo ciekawa tej odżywki z Garniera, ale nigdy jej nie widziałam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja niestety nie jestem aż tak cierpliwa, olej nakładam jak mi się przypomni

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem jak u Ciebie, ale moje włosy zmianiają zdanie co do olejów co jakiś czas. Kiedyś kochały lniany teraz puszą się po nim. Możliwe że nie trafiłaś przy pierwszych próbach w swojego ulubieńca (np. na mnie olej arganowy - tak polecany po prostu nie działa, żadnego efektu jakbym nigdy nie olejowała), A na szorstkie włosy polecam dodanie kropki oleju/nafty do szamponu - nie obciąży ale może lekko dociążyć i nawilżyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz...każdy włos jest inny więc oleje trzeba chyba testować, testować i testować do skutku, nie polegać na recenzjach, tylko na swoich włosach. Olej arganowy nałożyłam dzisiaj i również nie było efektu WOW jak na przykład wczoraj. Poza tym czytałam, że porowatość włosów ma tu duże znaczenie jeżeli chodzi o dobór olejów do włosów.

      Ja mam szorstkie włosy, z chęcią dodam kroplę oleju/nafty do szamponu, ale boje się DOCIĄŻENIA. Ja mam proste włosy, dosyć przyklapnięte. Dodatkowe dociążenie może mi nie posłużyć :(

      Usuń
  13. mam ten olej z ktc i byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń