wtorek, 30 lipca 2013

Alfabet włosomaniaczki, czyli ABC...pielęgnacji włosów

Witajcie,

stworzyłam tego posta w notatniku dzisiaj rano i pech chciał, że padł mi laptop. Cała moja praca przepadała więc usiadłam i próbowałam stworzyć wszystko od nowa. Niestety nie wiem czy o wszystkim pamiętałam :(. A mowa o Alfabecie włosomaniaczki :). Do każdej z liter przyporządkowałam jedno lub więcej haseł związanych z pielęgnacją, niestety do polskich liter typu Ć lub Ź ciężko było coś dopasować :). 
Tak czy owak jestem bardzo zadowolona ze swojej pracy :)


A - antyoksydanty (Tocopherol-witamina E, Ascorbic Acid-witamina C, Retinol Acetale-witamina A, Niacinamide- witamina B3, koenzym Q10) - szukajmy ich w składach oraz alkohole: Alkohol Denat = zły, Isopropyl Alkohol = zły, Cetyl Alkohol = nie ma się czego obawiać,

B - Biotyna, stosuje się ją często jako substancję czynną w preparatach przeciwko łojotokowemu zapaleniu skóry głowy; Biotyna nazywana jest witaminą piękna, artykuł o Biotynie znajdziecie TU; nigdy nie miałam kosmetyków z Biotyną (albo tego nie zauważałam) i po prostu mnie to nie interesowało, aż do czasu zakupu rosyjskiego balsamu z oliwką o którym pisałam TU,

C - czesanie, chodzi o sposób czesania, częstotliwość oraz rodzaj szczotek, czesanie to bardzo ważny element pielęgnacji, do tego celu najlepiej używać grzebienia z szeroko rozstawionymi zębami, szczotki Tangle Teezer:


oraz szczotki z naturalnego włosia np. włosia dzika:



na literkę C przychodzi mi do głowy jeszcze hasło czas, im dłużej potrzymamy maskę na głowie, w cieple, pod ręcznikiem tym lepsze uzyskamy efekty,

D - detergenty (SLS – Sodium Lauryl Sulfate) - lepiej unikać i zachować umiar w ich stosowaniu, ale nie można ich całkowicie wyeliminować; dieta, dbajmy o dobre odżywienia włosów; delikatność, zachowajmy delikatność w trakcie codziennych czynności np. przy czesaniu, chodzi o to aby nie uszkodzić struktury włosa albo po prostu ich nie wyrwać,

E - emolienty, składniki nawilżające (Lanolin, Butter, Masło Shea, Cera Alba-wosk pszczeli, Paraffinium Liquidium-parafina) - moje ulubione, szukajmy ich w składach; tak samo ekstrakty, najlepiej ziołowe i roślinne, to bardzo pożądane składniki wszelkich masek i odżywek do włosów, im bliżej są początku składu tym lepiej,

F - farbowanie, róbmy to najrzadziej jak się da i zawsze pod okiem specjalisty aby nie spalić włosów, chociaż najfajniej było by farbowanie wyeliminować całkowicie :), farbujmy delikatnymi farbami, dobra do tego celu jest henna, ale jak wszystko ma swoje wady i zalety, są dwie wielkie wady henny: 1) farbowanie udaje się tylko na włosach naturalnych, 2) kolor szybko się wypłukuje; fryzjer, dla kogoś kto hoduje włosy, podcięcie 1 cm to trauma, niestety regularne podcinanie końcówek to podstawa pielęgnacji więc postarajmy się podcinać końcówki chociaż raz na 3 miesiące (przy końcówkach rozdwajających się raz na 2 miesiące); filtry, w szczególności trzeba ich używać w lato, kiedy włosy narażone są na działanie promieni słonecznych, które mogę je wysuszać, w celu zabezpieczenia możemy spryskać włosy mgiełką Jantar, którą recenzowałam TU albo Rossmannową mgiełką Sun Ozon:



G - gliceryna, wygładza, nawilża, a do tego jest tania i łatwo dostępna, idealna do tuningowania masek; edit 31.07.2013 dopisuję gencjanę, czyli płukankę z wodnego roztworu fioletu gencjanowego, który nadaje brązowym włosom chłodny odcień :), idealna sprawa dla szybkiego odświeżenia koloru na główce, ale nieco brudząca, o gencjanie pisałam TU,

H - humekanty, czyli nawilżacze (Urea, Glycerin, Mel-miód, Aloe vera-aloes lub barbadensis, Fructose-cukry) - moje ulubione, szukajmy ich w składach,

I - intensywność pielęgnacji, czyli dostosowanie pielęgnacji do typu włosów np. intensywna pielęgnacja włosów przetłuszczających się (intensywna pielęgnacja, czytaj jako zbyt duże nakładanie masek i odżywek bez spłukiwania) może odnieść odwrotny skutek w postaci jeszcze większego przetłuszczania się; tak samo w przypadku włosów cienkich, jak rzucimy się na preparaty do pielęgnacji to możemy jeszcze bardziej obciążyć włosy co na pewno nie będzie im sprzyjało (patrz dodatkowo literka U = umiar),

J - jedwab, używajmy zawsze i wszędzie, codziennie do zabezpieczania końcówek,

K - konserwanty (Parabeny, związki chloru i bromu np. DMDM Hydantoin, 5-Bromo-5-Nitro-1,3-Dioxane, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol,Diazolidynyl Urea, Imidiazolidynyl Urea, Phenyl Benzoate, Phenyl Dimethicone, Formaldehyde, Methylchloroisothiazolinone) - lepiej ich unikać, nie jest to składnik pożądany, ale niezbędny, wielkiej krzywdy nam nie zrobią,

L - loki, czyli coś co kocha każda prostowłosa :), dla szybkiego efektu możemy użyć lokówki, ale nie róbmy tego zbyt często z powodu wysokiej temperatury, do stworzenia loków użyjmy lepiej lokówek, papilotów, chusteczek nawilżanych, klamerek, opasek itp. Sposoby na loki opisywałam TUTU i TU,

Ł - łupież, to choroba i poważna sprawa, nie można go lekceważyć, drogeryjne szampony na pewno nam nie  pomogą, więc pamiętajcie, gdy tylko zauważycie na głowie biały proszek idźcie do lekarza specjalisty,

M - maski to (moim zdaniem) podstawa pielęgnacji, wybierajmy te bogate i treściwe, jak również postarajmy się trzymać je na włosach jak najdłużej, moje włosy nie reagują na odżywki więc maski aplikuje na włosy codziennie,

N - noc czyli sen, dbajmy o włosy podczas snu, nie śpijmy w rozpuszczonych włosach, lepszy będzie warkocz lub kok na czubku głowy,

O - oczyszczanie, czyli mycie, tutaj polecam metodę OMO (odżywka-mycie-odżywka), włosy myjemy tak często jak tego potrzebują, nie ma na to żadnej reguły; odżywki, tych ze spłukiwaniem używam tylko i wyłącznie do pierwszego O w metodzie OMO, natomiast te bez spłukiwania wgniatam w wilgotne włosy po myciu; będąc przy literce O nie można zapomnieć o olejach i olejowaniu,

P - prostownica, zmora każdego włosa, pielęgnacje włosów zacznijmy od odstawienia prostownicy :); proteiny (Silk, Keratin- budulec włosów, Hydrolyzed Oat Protein-proteiny owsa) - szukajmy ich w składach; płukanki, pisała o nich Anwen TU,

R - rozczesywanie, chodzi o rozczesywanie na sucho, mokro, rozczesywanie supełków, kołtunów itp., należy robić to delikatnie i z głową; rozcieńczanie i rozsmarowywanie, czyli przed umyciem głowy szampon należy rozcieńczyć z wodą w dłoniach lub zrobić to metodą kubeczkową, a maskę (przed nałożeniem na włosy) rozetrzeć w dłoniach, a dopiero potem wetrzeć we włosy,

S - szampony, starajmy się dobierać zgodnie z typem włosów, jeżeli macie delikatny skalp unikajcie szamponów z SLS, jednak SLS to składnik oczyszczający, włosom raz na jakiś czas potrzebne jest oczyszczenie SLSem; wszystko powinno odbywać się w granicach rozsądku; suszarka i suszenie, obalamy MIT, że suszarka to ZŁO, na moje włosy suszarka działa dobrze, domyka łuski włosów i sprawa, że są sypkie, puszyste i pełne objętości, należy tylko pamiętać aby suszyć nawiewem chłodnym lub średnio ciepłym (!); stylizacja, polecam ograniczyć tapirowanie, ciasne upięcia, kręcenie itp. jak również pamiętajmy o tym aby używać spinek/gumek bez metalowych wstawek (!), tradycyjne, metalowe wsuwki to zło :); składy, ciężko je rozszyfrować, to fakt, ale wystarczy nauczyć paru składników i szukać metodą prób i błędów :), możecie również szukać opisów na Wizażu, mini kurs czytania składów znajdziecie TUsilikony, czyli coś ,co uwielbiają eliminować wszystkie początkujące włosomaniaczki, nie mając o tym zielonego pojęcia :), ja nie mam nic przeciwko silikonom i polecam zapoznać się z wpisami Anwen o silikonach: 123; i na koniec systematyczność jako podstawa pielęgnacji,

Ś - świeżość, czyli codziennie mycie zalecane przy włosach przetłuszczający się (nie ma nic gorszego niż nie świeże włosy!!), a pamiętajcie, że codzienne mycie wcale im nie szkodzi!! Świeżość to podstawa!!,

T - tuningowanie, czyli wzbogacanie masek domowymi sposobami np. imbirem, cynamonem, miodem, jajkami, skrobią ziemniaczaną, olejami, gliceryną; TERMOochrona, należy zabezpieczać włosy przed każdym zabiegiem prostownicą czy lokówką,

U - umiar w pielęgnacji, bo co za dużo to niezdrowo,

W - dbajmy o WNĘTRZE organizmu (łykajmy suplementy np. Calcium Panthothenicum) i witaminy, a dodatkowo stosujmy wcierki np. Jantar, Saponics, Radical, Seboravit, dzięki czemu wzmocnimy włosy przed wypadaniem i pobudzimy porost,

Z - zapachy (Limonene, Linalool, Citronellol, Geraniol, Coumarin, Citral, Benzyl Benzoate, Eugenol) - starajmy się aby w składzie było ich jak najmniej; zakwaszanie skóry głowy, wskazane jest gdy borykamy się z problemem plączących się włosów, przy zakwaszeniu może pomóc mycie głowy płynem do higieny intymnej Facelle (recenzja TU)  oraz odżywka zakwaszająca Joanna:


 Z - c.d. zdrowie, dbajmy o zdrowie ponieważ każde choróbsko najbardziej odznacza się na naszych włosach, które zaczynają wypadać i robią się słabsze,

Ż - żel do włosów to idealny sposób na ujarzmienie odstający Baby Hair, ja używam żelu Joanna Rzepa z odżywką do włosów przetłuszczających się, cienkich i delikatnych:







A co Wy byście dodały do włosowego alfabetu?

niedziela, 28 lipca 2013

PROJEKT DENKO - XXVII TYDZIEŃ + rosyjski, oliwkowy balsam do włosów

Witam,

projekty DENKO to zdecydowanie moje ulubione wpisy. Bardzo nie lubię gdy kosmetyki zalegają na półkach więc staram się utrzymywać dotychczasowe tempo zużywania. Niestety, mam tego tyle, że pomimo ciągłego zużywania moje zapasy kosmetyczne są w dalszym ciągu pokaźne. Jak do tej pory najgorzej zużywa mi się kremy do twarzy, strasznie nie lubię się w nich paćkać, ale zmuszam się :)

W tym tygodniu dna sięgnęły następujące produkty:


Krem do rąk Green Pharmacy Jaskółcze Ziele


Recenzje tego kremiku znajdziecie TUTAJ



Żel pod prysznic Nectare of Nature z olejkiem arganowym (Kerfur)





Nawilżająco-wygładzający jedwab do ciała Oeparol




Odżywczy balsam do ciała pod prysznic Nivea 
(próbka 50 ml)




Dotleniająco-napinający krem pod oczy Clarena
(próbka o pojemności zawrotnego 1 ml)




Peeling do ciała SPA BeBeauty BORÓWKA (Biedronka)


Najlepszy peeling ever! Peeling z tej serii o zapachu mango recenzowałam TUTAJ



Biostymina






Ja osobiście Biostyminy nie piłam, ale mogę Wam ją polecić do:

wzbogacania masek do włosów
wzbogacania domowych maseczek na twarz
do wcierania w twarz jak tonik - to mój ulubiony sposób
do wcierania w dłonie, paznokcie oraz skórki
do wlewania do wanny, do kąpieli

(tylko uważajcie, żeby nie pokaleczyć się ampułkami! to wielki minus tego produktu)


Jak zauważyłyście w temacie jest bonus. W tym tygodniu bonusem jest rosyjski, oliwkowy balsam do włosków.
(600 ml; koszt na giełdzie: 10,00 zł)


Balsam powinien się dobrze sprawować. Ma dosyć fajny skład. Na czwartym miejscu w składzie znajduje się Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, jest to antystatyk tworzący na włosach ochronną powłokę, dodatkowo ma właściwości odżywcze. Wygładza, wzmacnia włosy u ułatwia ich rozczesywanie. Na piątym miejscu znajduje się Amino Acids, czyli aminokwasy. Na szóstym miejscu prezentuje się Olea  Europaea Leaf Extract, czyli ekstrakt z liści oliwek. Na siódmym miejscu figuruje Biotin, czyli biotyna. Biotynę stosuje się często jako substancję czynną w preparatach przeciwko łojotokowemu zapaleniu skóry głowy. Biotyna nazywana jest witaminą piękna, artykuł o Biotynie znajdziecie TUTAJ. Na ósmym miejscu Linoleic Acid and Linolenic AcidLinoleic Acid to kwas linolowy, organiczny związek chemiczny z grupy nienasyconych kwasów tłuszczowych typu omega-6; 
Linolenic Acid to kwas α-linolenowy, organiczny związek chemiczny z grupy wielonienasyconych kwasów tłuszczowych typu ω-3.

Jak na 12 składników, 6 dobrych to świetny wynik :), ale jest jeden wielki minus. Na końcu składu, na ostatnim miejscu znajduje się KATHON CG, środek silnie uczulający, którego w kosmetyce można używać tylko i wyłączenie w stężeniu 0,01%. Może powodować kontaktowe zapalenie skóry, a także przyczyniać się do nowotworów skóry...no coment!


A co Wy o tym myślicie? A może z Denka zainteresował Was jakiś kosmetyk? Wszystkie moje denka, czyli XXVI tygodni znajdziecie TUTAJ.


Zapraszam i Pozdrawiam :*


Magda

wtorek, 23 lipca 2013

PROJEKT DENKO - XXVI TYDZIEŃ

Witajcie,

postów na Blogu bywa coraz mniej. No i oczywiście bywają rzadziej. Początkowo myślałam, że jest to spowodowane brakiem czasu i natłokiem obowiązków, ale zdałam sobie sprawę z tego, że wypaliłam się. Blogowanie przestało mieć sens, nie czuję tego, nie widzę sensu pisania i po prostu nie chce mi się tego robić. Minął rok intensywnego pisania i żaden z moich celów, nawet ten najmniejszy nie doszedł do skutku. To strasznie przykre. Nie mam motywacji do pisania. Jednak na chwilę obecną nie mam odwagi na pozamykanie wszystkiego i zawieszenie bloga. Czas pokaże co będzie dalej.

Zapraszam na XXVI tydzień Projektu Denko


Waniliowa maska do włosów Kallos


Fajna, ładnie pachnąca, treściwa maska. Idealnie nadaje się do stosowania samopas oraz do tuningowania. Jeżeli chodzi o działanie to jest na poziomie maski Kallos z keratyną, którą recenzowałam tutaj. Minusem jest chwyt marketingowy dotyczący wanilii, maska nie ma w sobie ani grama wanilii, ma tylko waniliowy zapach. Z tej samej serii jest maska arganowa, która nie ma w sobie ani kropelki oleju arganowego, jednak wielki napis ARGAN na opakowaniu nieźle potrafi wprowadzić w błąd.


Krem nawilżający Lorys Professional Nutri Sun Gloss

Krem Lorys został stworzony po to, aby dbać o Twoje włosy wtedy, kiedy najbardziej potrzebują odżywki, nawilżania i ochrony, czyli w lecie. Jego odżywcza receptura zawiera NutriMel® Hair, aktywny składnik w 100% roślinnego; Hydrovance, który błyskawicznie nawilża i Filtr UV. Poza tym, że modelu włosy i przywraca im blask, odbudowuje strukturę włókien włosa, tworząc ochronną warstwę, pomagającą ochronić włosy od szkód spowodowanych przez słońce, morze i basen.

Moim zdaniem jest to fajniejsza maska od Keratynowego i Waniliowego Kallosa. A do tego jest tańsza. Ma ładny zapach, długo utrzymujący się na włosach,
świetną konsystencję - nie za rzadką, nie za gęstą,
świetnie aplikuje się na włosy,
dobrze spłukuje,
wygładza włosy,
ułatwia rozczesywanie,
włosy po użyciu są mięsiste, delikatne i fajne w dotyku,
wydaje mi się, że daje lekki efekt push-up, czułam jakby po użyciu włosy były gęstsze.

Lorysy są dostępne w Auchan i po przeprowadzce nie mam gdzie ich kupić nad czym niesamowicie ubolewam...


Aussie odżywka do włosów długich z ekstraktem z roślin rosnących w górach Blue Mountains w Australii



Najgorsza odżywka stulecia. Kosmiczne rozczarowanie. 250 ml odżywki za 20 zł to chyba jakiś żart? Jedyne co mi się podoba w tej odżywce to niebiesko-błękitna konsystencja o fajnym stopniu gęstości, ale nic po za tym. Opakowanie z dziubkiem niewygodne, ciężko wydobywa się gęstą odżywkę, pomimo fajnej konsystencji jest mega niewydajna. Trzeba jej nałożyć bardzo dużo, aby pokryć dokładnie całe włosy, przykładowo były to porcje wielkości grejpfruta! Zapach jest delikatny, ale drażniący, dla mnie nie przyjemny i powiem szczerze, że mogłabym to wszystko przełknąć, żeby odżywka robiła cokolwiek z moimi włosami. Nie ułatwiała rozczesywania, niewygładzała, była kompletnie obojętna, jakbym oblała włosy wodą. Były po niej tępe i twarde. Zużyłam ją do pierwszego O w metodzie OMO. Oczekiwałam włosów delikatnych, gładkich, błyszczących na całej długości, ale się rozczarowałam. 100% lepiej działają odżywki Isany za 4 zł oraz Lorysy, które kosztują 6 zł za 450 ml. Odżywek i szamponów Aussie nie kupię już nigdy więcej. Nie polecam.
Recenzji tej odżywki nie będzie na pewno. Szkoda słów.

Zmywacz do paznokci


Olejek eteryczny Aroma house o zapachu wanilii i pomarańczy



Zastosowanie:

kominki zapachowe 
sztuczne kwiaty
odkurzacze
nawilżacze
odświeżacze powietrza
do prania ręcznego
dywaniki samochodowe
do mycia podłóg
parowniki zawieszane na kaloryferach
do wody w żelazku
wycieraczki przy drzwiach

Dla mnie to najlepszy i najpiękniej pachnący olejek ever chociaż w Kauflandzie widziałam olejki i zapachu ciasta cytrynowego :>. Stałam się ich wielką fanką i żeby nie skłamać używam ich codziennie! Przede wszystkim do wanny i do odkurzacza, a puste buteleczki wkładam do szafy i szafeczek z bielizną. Często też skrapiam olejkami palącą się świeczkę. Rewelacja.


Jedwab do włosów Biosilk

Przyznaję szczerze, że nie rozumiem pseudo "włosomaniaczek", które krytykują pewną partię kosmetyków pomimo tego, iż nigdy ich nie stosowały i nawet nie do końca znają się na składach - znają tylko jeden składnik ALKOHOL. 80% takich "włosomaniaczek" czyta blogi innych "włosomaniaczek" i gdy jedna powie NIE to idzie za nią cała reszta, od tak, bezmyślnie nawet nie wiedząc czemu. Do chwili obecnej nie rozumiem nagonki na ten jedwab i polecam wypróbować go na sobie, a dopiero potem krytykować. Zawiera alkohol, owszem, jak większość kosmetyków, ale używamy go w ilości jednej kropli dziennie, więc daje Wam gwarancję, że nie wysuszy to Waszych włosów oraz końcówek. Jest to serum najzwyklejsze pod słońcem, które fajnie pachnie i dobrze zabezpiecza końcówki. Spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami/recenzjami na temat tego jedwabiu od osób, od bloggerek, które nigdy w życiu go nie używały. To jest śmieszne. Bo ktoś taki nazywa się bloggerką kosmetyczną i recenzentką, a potem inni to czytają...


Próbka szamponu łagodzącego Ziaja 



Próbka kremu przeciwdziałającemu procesom starzenia do cery suchej Bioliq



Pozdrawiam i życzę miłego dnia :*







piątek, 19 lipca 2013

Joanna Argan Oil odżywka dwufazowa do włosów suchych i zniszczonych - RECENZJA

Witajcie,

powiem Wam szczerze, myślałam, że bez pracy będę miała więcej czasu na bloga, że będę nadrabiać recenzję itp. A gdzie tam...Mama wyjechała na 4 tygodnie więc pomagam tacie ile tylko mogę. Przy 4 kotach w domu trzeba codziennie sprzątać...wierzcie mi...A jak tylko pomogę tacie okazuje się, że w moim mieszkaniu jest bałagan i zaczynam znowu sprzątać. Dobrze, że na razie mam jednego kota :). Po sprzątaniu jestem taka padnięta, że nic mi się nie chce. Sprawdzę oferty pracy, sprawdzę FB, maile i idę spać. Totalna wegetacja. Podziwiam dziewczyny, które umieją godzić pracę, dom, rodzinę i jeszcze ogarniają blogosferę. Ja się pytam, jak WY to robicie? :> No ale...

Przejdźmy do rzeczy. Myślałam trochę jaka recenzja powinna pojawić się na blogu jako pierwsza, czy recenzja maski Kallos al latte, którą obiecałam, czy szamponu migdałowego Hegron, który kupiłam w ramach listy Must Have, czy olejowej, dwufazowej odżywki Joanna Argan Oil. Rzadko kiedy robię negatywne recenzję dlatego też zdecydowałam się na odżywkę Joanna Argan Oil...


Joanna Argan Oil odżywka dwufazowa 
do włosów suchych i zniszczonych







Jak widać producent nie przełożył się do zawarcia na opakowaniu informacji, które mogłaby przeczytać każda z nas. Bez lupy się nie obejdzie :), ale spróbuję:

Odżywka, którą trzymasz w dłoni została wzbogacona o niezwykle cenny olejek arganowy, zwany także płynnym złotem Maroka. Ten orientalny składnik posiada bogate właściwości pielęgnujące włosy i delikatną skórę głowy. Teraz i Ty możesz rozkoszować się korzyściami płynącymi z tych luksusowych dobrodziejstw, a Twoje włosy zyskają:
  • lekkość i witalność,
  • odżywienie i wzmocnienie,
  • łatwość rozczesywania,
  • regenerację zniszczonych partii,
  • ochronę przed puszeniem się.


Wyjątkowo lekka, dwufazowa formuła i piękny zapach odżywki sprawią, że pielęgnacja włosów stanie się wyjątkowym rytuałem przywracającym naturale piękno.

* olejek arganowy uzyskiwany jest z upraw ekologicznych i posiada certyfikat Ecocert.




21 składników

Aqua,
Cyclopentasiloxane (emolient, tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody przez co zmiękcza i wygładza),
Polyquaternium-70 (działa wygładzająco i nabłyszczająco),
Dipropylene Glycol (służy jako substytut za glicerynę, rozpuszczalnik dający się zmieszać z wodą),
Cetrimonium Chloride (ułatwia spłukiwanie preparatu jak również obniża napięcie międzyfazowe, co ułatwia łączenie się fazy wodnej i olejowej),
Glycerin (gliceryna, humekant, substancja nawilżająca),
Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy),
Phenyl Trimethicone (silikon, ale uważany za gatunek silikonów bezpiecznych, łatwo go usunąć za pomocą szamponu z lekkim detergentem myjącym),
Laureth-10 (emulgator, składnik umożliwiający powstanie emulsji),
Isopropyl Alcohol (stosowany jako rozpuszczalnik i konserwant, odkaża, nie dopuszcza do rozwoju grzybów i bakterii, ułatwia też penetrację składników wgłąb skóry, włosów czy paznokci),
Parfum (substancja zapachowa),
Amyl Cinnamal (składnik kompozycji zapachowych, imituje zapach jaśminu, znajduje się na liście alergenów),
Hexyl Cinnamal (składnik kompozycji zapachowych, imituje zapach jaśminu, znajduje się na liście alergenów),
Limonene (substancja zapachowa),
DMDM Hydantoin (chemiczny środek konserwujący),
Methylchloroisothiazolinone (konserwant),
Methylisothiazolinone (konserwant),
Citric Acid (substancja zapachowa),
CI: 40800 (żółto-pomarańczowy barwnik, naturalna substancja przeciwutleniająca),
CI: 17200 (barwnik, podobno z tych szkodliwych),
CI: 19140 (cytrynowożółty, azowy, rozpuszczalny w wodzie barwnik, używany np. do farbowania lekarstw).

Jak kupowałam ten produkt to byłam tak przekonana co do świetności, że nie czytałam, ani nie analizowałam składu. Dopiero teraz, gdy zrobiłam opis to się przeraziłam i nie dziwię się, że odżywka się u mnie nie sprawdziła. No bo po co na przykład dawać substytut za glicerynę Dipropylene Glycol, skoro gliceryna też w składzie występuje? Po co tyle substancji zapachowych? Po co chemiczny konserwant DMDM Hydantoin, skoro w składzie występuje Methylchloroisothiazolinone oraz Methylisothiazolinone. Nie rozumiem też po co nam do szczęścia te barwniki? Na miejscu producenta wyrzuciłabym część substancji zapachowych, konserwantów, barwników i dodała coś bardziej wartościowego. Chociażby jakiś jeden kwiatowy lub roślinny ekstrakt...





OPAKOWANIE
Opakowanie ma formę przeźroczystej buteleczki z dozownikiem o pojemności 100 ml. Buteleczka oklejona dookoła naklejką producenta, naklejka niestety pod wpływem oleistej cieczy ma tendencję do odklejania, a do tego tłuści się i wygląda nieestetycznie. Napisy na naklejce są bardzo małe i niewyraźne co uniemożliwia swobodne zapoznanie się z kosmetykiem. Plus daję za bezproblemowy i wygodny dozownik. 

Po zużyciu odżywki, buteleczka może posłużyć nam do czegoś innego, np. do innego oleju. Nie da się jej wymyć od środka i w związku z tym, że odżywka jest oleista nie warto tam przelewać innej odżywki np. Jantara. Buteleczka w środku jest po prostu tłusta.

 Dozownik można swobodnie odkręcić, a otwór pozwala nam na bezproblemowe dolanie czegoś do środka.


KONSYSTENCJA
Płynna, wodnisto-olejowa, dwufazowa. Górna warstwa ma kolor lekko cytrynowy biszkoptowy, dolna warstwa jest ciemniejsza, koloru miodowego. Przed użyciem trzeba wstrząsnąć.

Przed zmieszaniem:


Po zmieszaniu:


Po nałożeniu odżywki na dłonie, ta oleistość nie jest aż tak bardzo wyczuwalna. Dłonie nie są tłuste, są delikatne, miękkie, pachnące, na prawdę przyjemne. Jednak gdy nakładałam produkt na wilgotne włosy oleistość dawała się we znaki i sklejała moje włosy. Nie wiem od czego to zależy. W każdym bądź razie to nie jest mój faworyt wśród konsystencji. Zaletą jest jednak bardzo dobra wydajność.


ZAPACH
W składzie mamy składniki imitujące zapach jaśminu, ale ja tam jaśminu nie czuję. Wyczuwam tutaj zapach lekko miodowy, migdałowy oraz kokosowy. Znacie zapach migdałowego oleju do ciasta ze sklepu spożywczego? To jest właśnie taki zapach :). Minimalnie wyczuwam również alkohol. Zapach jest delikatny i nienachalny. Pozostaje jakiś czas na włosach.


UŻYWANIE, STOSOWANIE, TRZYMANIE NA WŁOSACH
Producent radzi rozpylić na mokre lub lekko osuszone włosy, rozczesać, pozostawić bez spłukiwania i ułożyć włosy jak zwykle. Ja zastosowałam tą metodę RAZ, ale że się nie sprawdziła nigdy więcej tego nie robiłam. Po umyciu włosków, gdy wilgotne spryskałam odżywką były bardzo ciężkie, twarde, "tępe" i trudne do rozczesania. Oczywiście po wyschnięciu wszystko się nasiliło. Były nieprzyjemne w dotyku, szorstkie, obciążone. Producent obiecuje lekkość, witalność, odżywienie, wzmocnienie, łatwość w rozczesywaniu, regenerację, połysk, ale nic z tych rzeczy się u mnie nie sprawdziło. Miałam wrażenie oblepionych włosów, miałam ochotę od razu umyć je ponownie. Czułam jakby były przetłuszczone, spuszone i strączkujące się jednocześnie. Tak, tak, wszystko na raz.

Jak zatem zdecydowałam się zużyć tą odżywkę? 
Zaczęłam spryskiwać nią obficie włosy na noc, takie pseudo olejowanie. Niestety i w tej wersji się nie sprawdziła. Suche włosy spryskuje się tym kosmetykiem jeszcze gorzej i jeszcze bardziej robiły się szorstkie. Potem, po bojach z rozczesaniem, robiłam koka i szłam spać. Rano rozczesywałam na nowo i spłukiwałam. Dobrze, że chociaż ze spłukiwaniem nie było problemów :).

Jak widzicie zostało mi tej odżywki jeszcze odrobinę i wpadłam na pomysł, aby wykorzystać ją jeszcze inaczej. A mianowicie dolewam ją do masek do włosów. Lubie tuningować maski tak więc po przełożeniu maski do miseczki dodaję do niej jedną łyżkę stołową odżywki Joanna Argan Oil. W tej wersji na szczęście nie zrobiła mi krzywdy, ale oczywiście i nic nie pomogła. To tylko sposób na zdenkowanie tego kosmetyku bo nie lubię wyrzucania do śmieci...dobra maska trochę niweluje działanie tego "cuda".

Oczekiwałam, że odżywka spowoduje, że włosy będą lekkie, delikatne, nawilżone, sypkie, miękkie, gładkie, błyszczące, mięsiste i niestety bardzo się rozczarowałam.

Miałam również inne kosmetyki z tej serii tj. szampon, odżywkę, maskę, ale też się u mnie nie sprawdziły.


CENA/DOSTĘPNOŚĆ

$ Cena - przedział 6-8 zł,

$ Dostępność - szczerze Wam powiem, że nawet nie wiem czy te produkty są w Rossmannie :), na pewno będą w Drogerii Natura, w Drogerii Jasmin, możliwe, że są również w Hebe; serię Argan Oil można nabyć w małych osiedlowych sklepikach kosmetycznych, jak również w wielkich dyskontach. Trzeba szukać :)


CZY KUPIĘ TEN KOSMETYK PONOWNIE?
Nie


A Wy stosowałyście kosmetyki Joanny z serii Argan Oil? Jakie są Wasze doświadczenia?